Podobno wszyscy lubią wyjeżdżać na kolonie i tym podobne. No właśnie. Podobno...
Tą osobą, która tego nie lubi, jestem niestety JA...
Nie to, że nie lubię natury. Ta soczysta zieleń, ten świeży zapach... Kto by tego nie lubił? W moim przypadku tu chodzi raczej o ludzi. W dzisiejszych czasach ludzie w moim wieku (16l.) są zazwyczaj zapatrzeni w siebie (nie mówię, że wszyscy). Na kolonie ludzie jeżdżą często z przyjaciółmi, bo sami nie lubią rozglądać się po okolicy i nie lubią się z kimś na nowo zapoznawać. Jak zawsze w grupie raźniej. Tyle, że ja nie mam z kim tam pojechać, bo znajomi w wakacje zawsze mają gdzie jechać. To nad Bałtyk, to w góry... Zawsze są zajęci! No.. ale może wrócę do głównego powodu tej mojej nużącej wypowiedzi. Odbiegłam zbytnio od tematu. ;p Właściwie, to nie mam już co powiedzieć, węc od razu opiszę dzisiejszy dzień...
Dzisiaj już nadszedł pierwszy dzień wakacji. Nie zapowiadało się ciekawie, ponieważ za parę dni większość znajomych wyjeżdża gdzieś na wakacje. Ja z przyzwyczajenia wstałam wcześniej. Wstałam zupełnie tak, jakbym szła do szkoły. Gdy to do mnie dotarło, to sobie pomyślałam, że włożę słuchawki do uszu i jeszcze pośpię te tradycyjne "5 minut". Włączyłam swoją ulubioną listę odtwarzania i usnęłam. Te "5 minut" przerodziło się w godzinę. Byłoby dłużej, ale obudziła mnie padająca bateria. Gdy już się na dobre obudziłam, to poszłam do łazienki, by zrobić swoje poranne czynności. Po około godziny byłam już na dobre gotowa, więc poszłam na dół na śniadanie. Nie śpieszyło mi się zbytnio, dlatego schodziłam powoli.
Gdy weszłam do kuchni od razu dotarły do mnie różnorodne zapachy. Najmocniejszym z nich był zapach naleśników z syropem klonowym. Z uśmiechem na twarzy zasiadłam do stołu. Mama jakby bardziej radosna niż zwykle nałożyła mi parę naleśników i od razu zaczęła mówić:
- Wiesz Oliwia, nie uwierzysz, co Ci dzisiaj załatwiłam. Wcześniej tak narzekałaś, że kolejne wakacje spędzisz w domu... i Ci załatwiłam wyjazd! - powiedziała moja mama z wielkim uśmiechem na twarzy. Po jej mnie było widać, że była z siebie zadowolona i spodziewała się okrzyków typu "mamusiu! Dziękuję Ci!", ale aby zobaczyła moją minę, od razu spuściła z tonu.
- Ale mamo! Mówiąc "Jezuu, kolejne wakacje spędzę w domu" nie miałam na myśli to, że nigdy nigdzie nie jeżdżę! Chodziło mi o to, że nie mam z kim wychodzić!
- Ale nie krzycz tak! Jestem tuż obok. A poza tym nie ma już odwrotu. Zapłaciłam za to sporo pieniędzy i mówili tam, że gdy to odwołam, to nie odstanę zwrotu pieniędzy, więc nie ma mowy, żebyś tam nie pojechała. - mama myślała, że wygrała i miała rację. Już nie miałam wyboru. musiałam tam jechać.
- No dobra.. to gdzie to będzie? - spytałam, a na mojej twarzy pojawił się niesmak.
-Na stole w salonie leży ulotka. Poczytaj sobie.
Gdy mama to powiedziała, ja od razu poszłam do salonu. Tak jak mama mówiła, na stole leżała ulotka. Wzięłam ją w rękę i pobiegłam po schodach na górę. Rzuciłam się na łóżko i od razu zaczęłam czytać. [...]
- Tak jak myślałam. Przez 3 tygodnie będę żyła jak jakiś totalny świr na odludziu, będą różnorodne zajęcia. Przynajmniej będę mogła sobie wybrać jedno lub dwa z nich. [...] - takie były moje przemyślenia. Nie zapowiadało się ciekawie, a zwłaszcza dlatego, że nikogo tam nie znam! Przez 3 tygodnie będę się nudzić bardziej niż zwykle, gdy moi przyjaciele bawią się na basenach na całym świecie! Zazdroszczę im. Już wolałabym siedzieć na dupie, niż robić to, co będę tam robiła...
Rzuciłam ulotkę na biurko i zaraz po tym włączyłam komputer. Włączyłam Firefox`a i w polu na adres wpisałam "fb.com". Jak każdy się domyśla - włączyłam facebooka. Przez te całe zirytowanie postanowiłam od razu dać wpis na facebooku. "Super! 3 tygodnie na totalnym odludziu! Za dwa dni wyjeżdżam. ŻYĆ, NIE UMIERAĆ! : )"
*WYŚLIJ*
Po paru minutach było mnóstwo komentarzy. "Współczucie : (", "Szkoda, że nie jedziesz tam, gdzie ja. ; | ". Ale były również pozytywne komentarze: "ooo, fajnie masz :)"
Gdy to przeczytałam, po chwili odpisałam "fajnie? A chcesz się zamienić? ; )" [...]
*WYŚLIJ*
"No pewnie! Haha, a tak na serio, to szkoda, że nie mogę ;p" - ta konferencja trwała jeszcze chwilkę. [...] Nie miałam co robić, więc wyłączyłam facebooka i włączyłam zalukaj.pl.
Postanowiłam, że obejrzę sobie jakiś horror. I właśnie tak mi minęły następne 2 godziny...
- Nie mam co się śpieszyć. Jutro się spakuję, a dzisiaj odpocznę od tego całego roku szkolnego prawdopodobnie w domu. - pomyślałam sobie.
W tym samym momencie przyszedł mi sms. Spojrzałam na ekran telefonu i mi się wyświetlił napis "sms od: Julka. ; )".
- Co ona może chcieć z samego rana? - pomyślałam jednocześnie klikając "pokarz" Napisała mi " Ale ty masz szczęście! Opowiem Ci, jak wyjdziesz teraz na chwilkę. To nie jest rozmowa na sms'y. :D " Zaskoczyła mnie tym i jednocześnie zaintrygowała, dlatego od razu odpisałam "Ok. To za 5 minut pod tą nową pizzerię :D" i od razu zbiegłam na dół, założyłam buty i wyszłam.
Nie musiałam iść 100/h, bo ta pizzeria była niedaleko. Miałam w tej chwili czas na przemyślenia, na które nie miałam czasu podczas roku szkolnego...
Oczywiście ja byłam pierwsza na miejscu. Julka odkąd pamiętam spóźnia się na spotkania co najmniej 10 minut, ale dzisiaj zrobiła wyjątek - spóźniła się 5 minut. Na jej szczęście ten czas szybko mi minął.
Gdy już nadchodziła zza rogu, od razu powróciła moja ciekawość co do tego, co ma mi powiedzieć. Podeszła do mnie szybkim krokiem, a wraz z nią - zapach jej perfum. Nie wychodzi z domu bez intensywnego spsikania się jej ulubionymi perfumami. W powietrzu unosi się intensywny, świeży zapach. Czuć było świerze kwiaty skroplane poranną rosą, a do tego zapach owoców. Zapach malin. Ale powracając do tematu..
- No hej! Co tam? - powiedziała głosem radosnym.
- No cześć! Mów, co chciałaś powiedzieć.
- Ale co miałam Ci powiedzieć? - oczywiście zażartowała, ale coraz bardziej mnie to denerwowało. Po prostu nie mogłam się doczekać tego, co ma mi dziś powiedzieć.
- No nie żartuj sobie! Mów, dlaczego mam szczęście? - obawiałam się jej odpowiedzi. Niby nie ma się co bać, ale ja już tam mam.
- No dobra, a więc... na ten obóz, na który jedziesz, podobno jedzie taki mega chłopak! Jest od nas o rok starszy, ale niestety nie mieszka w naszym mieście. Mieszka chyba na drugim końcu Europy! - powiedziała Julka, a na jej twarzy pojawił się uśmiech, który odzwierciedla jej podniecenie.
- No i co z tego? Pewnie nawet na mnie nie spojrzy. Skoro jest taki "mega", o pewnie będzie kręcił z dziewczynami o wiele ładniejszymi ode mnie.
- No jak to co z tego!? Słuchaj, jesteś chyba najpopularniejszą dziewczyną w naszym mieście, a jednocześnie jedną z najładniejszych. Będziesz pierwszą dziewczyną, na którą w ogóle spojrzy!
- Nie mów tak. Wiem, że to nie prawda. Znam swoją wartość, i już trochę żyję na tym świecie, więc mniej więcej wiem, jacy są chłopcy. Będę właśnie OSTATNIĄ dziewczyną, na którą by spojrzał, więc nie wiem, skąd u Ciebie takie podniecenie. - wykrztusiłam z siebie na jednym wdechu. Julka zdenerwowała mnie tym, co powiedziała. Może i w tym mieście jestem dość popularna, ale co to ma do rzeczy? Gdy tam już będę to będzie tak, jakbym całe swoje życie zaczynała od zera. A co do tego, że jestem ładna? Możliwe. Ale na pewno na obozie będą o wiele ładniejsze dziewczyny, które spokojnie można by było porównać do Top Modelek.
- Oj spokojnie, Liv. Dobra, może skończmy już ten temat, co? - mówiąc to, Julka na pewno zauważyła moje zdenerwowanie. Pewnie przeczuwała, że w tej chwili mam ochotę nawrzeszczeć na nią na ulicy, bez obawy, że przechodnie będą się na nas patrzeć.
- Na tą odpowiedź czekałam. Chodźmy może na plażę. Jutro się będę pakowała, więc nie wiem, czy potem będę miała siły na zabawę. - powiedziałam z ulgą w głosie.
- Będziesz, będziesz. Jutro specjalnie dla Ciebie zrobię MELANŻ OSTATECZNY. - ... i poszłyśmy na tę plażę..
Dalsza część dnia przeszła jak każdy normalny dzień i nic się dalej ciekawego nie działo, więc chyba nie muszę opisywać powrotu z plaży...
... Albo po prostu mi się nie chce. ;p
___________
I jak się podobał rozdział? Mam nadzieję, że bardzo. : D
Next będzie już za parę dni, jeżeli dobrze pójdzie. ; )
Z góry dziękuję za komentarze. ; *
♥
Super tekst. Jestem ciekawa, co sie stanie dalej.
OdpowiedzUsuń