Po prostu nie mogę w to uwierzyć.. Jutro już jutro jadę na OBÓZ! Niby to jest bez różnicy - brak znajomych tam, czy tutaj, ale jednak coś w tym jest..
Tam będę się czuła jak jakiś odludek. Prawdopodobnie nie tylko ja, ale szczerze w to wątpię...
Dzisiaj Julka ma zrobić u siebie melanż ostateczny... Hahaha zabawnie to brzmi. "MELANŻ OSTATECZNY"... Niby normalne słowa, ale jednocześnie takie banalne, a za razem intrygujący...
A teraz, powracając do teraźniejszości..
Wstałam o 10. Nie miałam ochoty ruszać się z łóżka, ale niestety musiałam, ale to było trudne. To tak, jakby jakaś magnetyczna siła ciągnęła mnie do łóżka. W wolne dni nie chciałam z tym walczyć, ale teraz nie mam wyboru.
Gdy w końcu wypełzłam z łóżka poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy i tak dalej. To po prostu czynności, bez których nie może się obejść porządny człowiek. Makijażu na razie nie ruszam.
Wysuszyłam się, uczesałam i spięłam włosy w nieokrzesany kok.
I zaczyna się... W końcu musiałam to zrobić. Chcąc, nie chcąc musiałam. Wzięłam największą walizkę, jaką znalazłam, i spakowałam ubrań na 3 tygodnie, a nawet więcej. Nie ma mowy, żebym tam się nie ubrudziła. I oczywiście do kompletu parę bikini.
- Uff.. myślałam, że to mi zajmie więcej czasu... - Pomyślałam sobie wypuszczając powietrze z ulgą.
- No cóż... skoro Julka robi imprezę, to nie dobrze było by, gdybym nie przyszła... - i od razu, gdy w myślach wypowiedziałam te słowa zaczęłam sobie przyszykowywać ubrania na imprezę. Może to i głupie, bo przecież to wszystko będzie odbywało się dopiero za... 7 godzin! A ja jeszcze nic fajnego nie znalazłam... Przecież mam 16 lat, a to jest mój ostatni dzień w tym mieście.. Nie mogę byle jak się odstawić!
- Ostatnio mama mi dała pieniądze na ubrania, więc nie wiem, czy i teraz mi da, ale spróbuję poprosić... - i szybkim tempem zeszłam na dół.
Mamy nie było. Rozglądałam się po całym mieszkaniu, ale nic!
Aaah tak.. Mój tata... Nie opowiedziałam nic o nim...
Mój tata pracuje za granicą, a dokładniej w Hiszpanii. Chciał, żeby cała rodzina się tam przeprowadziła. Będą przecież duże dochody, i takie tam.. Ale ja "zastrajkowałam". Nie spodobał mi się ten pomysł. Dokładnie z tego samego powodu, co i nie spodobał mi się wyjazd na obóz, a tam w Hiszpanii było by o wiele gorzej. Co prawda chodziłabym do szkoły odpowiedniej dla mnie (nie, nie do zielonych), ale gorzej byłoby z jakimkolwiek wyjściem, takim jak do sklepu i takie tam.. Ale mniejsza o to.. Może powrócę do głównego tematu..
Jak już wiadomo - mojej mamy nie było. Ostatnim miejscem, jakie odwiedziłam była kuchnia. I dobrze trafiłam! Na lodówce widniała kartka. Pismo jakże bardzo znajome oczywiście należało do mojej mamy, a na tej kartce widniała taka informacja:
"Oliwia, musiałam wyjechać do naszej cioci z Białegostoku, ponieważ właśnie rodzi dziecko w szpitalu, a małą Kasią nie ma się kto zająć. Wieczorem przyjedzie wujek Sławek z powrotem do domu, by pilnować małej. Będę rano.
Buziaczki! "
- Nie no, po prostu SUPER! - wypowiedziałam sama do siebie.
- Już za parę godzin "melanż", a ja dalej nie mam się w co ubrać! Po prostu świetnie...
No cóż... taka kolej rzeczy. Najpierw wszystko idzie jak po maśle, a potem już jest tylko gorzej...
- Może jednak coś jeszcze znajdę... - pomyślałam i pobiegłam na górę do swojego pokoju.
- Ehh... za takie latanie po schodach mama powinna mi podwoić kieszonkowe..
Nie miałam już wyjścia.. Myślałam, że będę musiała pożyczyć coś pożyczyć od Julki, ale przez pewien przypadek z cudem wybrnęłam z sytuacji...
Już zakładałam pierwsze lepsze spodnie, by móc z godnością wyjść z domu, i nagle coś wypadło mi z kieszeni. TO BYŁY PIENIĄDZE!
Schyliłam się, by je podnieść. Uśmiech na mojej twarzy z każdą chwilą robił się coraz bardziej wyrazisty, a moje podniecenie coraz większe. W końcu w ostatniej chwili jeden incydent odratował mój humor!
- Tak! 50 złotych! Lepiej być chyba już nie może! - pomyślałam te parę słów i w końcu założyłam te nieszczęsne spodnie. Zbiegłam na dół po schodach, założyłam buty i wybiegłam z domu biorąc po drodze klucze, które leżały na regale na buty tuż przy wyjściu, zamknęłam drzwi i wybiegłam. Tak szybko biegłam, że potknęłam się o wystającą kostkę chodnika i klucze mi wypadły u bramy mojego domu. Kucnęłam po nie. Wstając, czułam na sobie czyjś wzrok i odruchowo spojrzałam do przodu. Z okna domu, do którego niedawno wprowadziła się pewna rodzina, było widać niewyraźną twarz. Zarys twarzy wskazywał na to, że był to mężczyzna. Spoglądał na mnie uchylając białą firankę. Poczułam się nieswojo, więc od razu spuściłam wzrok i poszłam tam, gdzie się właśnie wybierałam [...] .
W czasie drogi do sklepu już prawie zapomniałam o tym tajemniczym mężczyźnie, czy też po prostu chłopaku. Z biegiem czasu minęły moje myśli, krążące wokół tego KOGOŚ. Zaczęłam myśleć o tym, co ja mam kupić. Mam ze sobą jedynie 50 złotych, a w sklepie na pewno znajdę o wiele więcej fajnych rzeczy, niż warte jest moje życie, dlatego też zaczęłam myśleć o tym, co na pewno założę na siebie. Po długich namysłach postanowiłam się ubrać skromnie, ale lepiej, niż nie jedna gwiazda (żartuję oczywiście). Postanowiłam, że założę pewnie czarne buty na niewielkich koturnach, rurki, prawie że czarne.. Może więc poszukam do tego jakiejś fajnej bluzki, na którą mogę założyć kamizelkę, którą ostatnio dostałam od cioci...
W końcu doszłam do sklepu. Już przed wejściem zaczęłam się dyskretnie modlić, żeby było coś, co było by idealne na tą dżamprezę. [...]
- Tak! Moje modlitwy zostały wysłuchane! - pomyślałam. Nie musiałam długo czekać na coś.. coś... fenomenalnego! Ta bluzka idealnie pasowała do tego, co postanowiłam założyć! Tylko jeszcze nasuwało się pytanie "czy mi na to starczy?". Na szczęście szybko zdołałam odpowiedzieć sobie na to pytanie. Ta cena była zadziwiająco niska, jak na coś takiego. Kosztowała zaledwie o złotówkę mniej, niż ja miałam do zaoferowania. [...]
Zadowolona z małych zakupów wróciłam do domu szybciej, niż szłam w drugą stronę. Szybkim krokiem podeszłam do drzwi. Wyciągnęłam klucze i wsadziłam je do zamka. Wszystko byłoby w normie, gdyby nie fakt, iż drzwi były otwarte...
- Pewnie mama wróciła... - pomyślałam. - ale przecież żadne światła się nie palą... Mama zawsze zapala światło nawet jak jest w pokoju jasno.
Trochę się zaniepokoiłam.. Bałam się wejść do środka, ale przecież musiałam tam wejść. Obawiałam się tego, że gdy otworzę drzwi, coś mnie zaatakuje...
Zaryzykowałam.. Po prostu nie miałam innego wyjścia..
Pociągnęłam za klamkę i ostrożnie weszłam do środka. [...]
Żadna z moich obaw się nie spełniła, ale wciąż czułam, że ktoś jest w domu, oprócz mnie.. Zapaliłam światło.
W końcu odważyłam się wyjść dalej, w głąb domu.
Sprawdziłam, czy ktoś jest w kuchni.. [...] Nic.
Mój niepokój wciąż we mnie rósł razem z adrenaliną. Już kompletnie nie wiedziałam, co się dzieje...! [...] Nie mogłam już wytrzymać, więc wlałam sobie wody do szklanki, usiadłam i zaczęłam pić.
- Buu! - ktoś krzyknął. Przestraszyłam się jak nie wiem co! Tak się przestraszyłam, że aż wylałam na siebie całą zawartość szklanki. Szybko odwróciłam się za siebie. Spojrzałam w twarz "tajemniczego" i odetchnęłam z ulgą. To był mój TATA! Rozum już dał odpocząć lękom, ale serce nie. Waliło jak szalone. Całe moje ciało szykowało się już na najgorsze, a tu mój tatuś taki mi numer odwala...
- Tato! Co ty tu robisz? Nie rób tak więcej! Przestraszyłeś mnie..! - powiedziałam zdenerwowana.
- To jak, już nie mogę przyjechać do własnego domu? - zażartował mój ojciec.
- No możesz... Ale dlaczego przyjechałeś? Już tam nie pracujesz, czy jak?
- Pracuję! Ale twoja mama mi powiedziała przez telefon, że wyjeżdżasz na trzy tygodnie i z tego powodu mam wziąć wolne i przyjechać do niej. Nie zostawię jej przecież samej. - mówił uśmiechając się. Podejrzewałam już jakie mają zamiary... Ostatnim razem, zanim ojciec zaczął pracować w Hiszpanii cały czas się mnie pytali, czy chcę mieć rodzeństwo.. Gadali normalnie jakbym była jakimś małym dzieckiem!
- Ooo.. no dobra, to ja już lecę na górę tatuś. Idę się szykować na imprezę. - powiedziałam wychodząc już z kuchni. Już byłam na schodach, kiedy tata wychylił się z kuchni i kontynuował..:
- Aha, i jeszcze jedno. Jakiś chłopiec był tutaj i pytał się kiedy wrócisz.
- Tak? A kto to był? - spytałam.
- Nie przedstawił się. Ale był szczupłym blondynem i miał duże piwne oczy.. - powiedział patrząc się na mnie wzrokiem, jakbym mu matkę zabiła. - Dobra, leć szybko, bo nie zdążysz na tę "imprezę". - kontynuował czytając gazetę. Po tych jego słowach poszłam na górę.. Przygotowania na melanż CZAS ZACZĄĆ!
[...]
Wszystko najpierw zaczęłam od ubioru. Założyłam to, co planowałam założyć jeszcze jakieś 15 minut temu. Teraz czas na MAKIJAŻ!
Postanowiłam, że zrobię sobie tzw. Smoky Eyes. Dopiero drugi raz w życiu robię tego typu makijaż, więc wszystko robiłam ostrożnie. Oczywiście najpierw korektor, matujący podkład, aż wreszcie oczy.
Parę błędów robiłam, ale nie dam się tak łatwo. Zrobię to PERFEKCYJNIE. [...]
Po wielu nieudanych próbach, po zużyciu tony podkładu i siły w końcu się udało!
Teraz nadeszła pora na coś, co wymaga zużycia wiele prądu... Tak, zgadza się.. Tutaj mowa o włosach! Tylko miałam jeden problem. Nie wiedziałam co z nimi zrobić. Rozpuszczone? Niee. Takie mam prawie codziennie. Kok? Też odpada. Szybko się zepsuje, i co wtedy? To może loki? Ewentualnie mogą być. Też się szybko psują, ale przynajmniej potem nie będę zbytnio roztrzepana. ; )
[...]
No i gotowe! Wyrobiłam się dokładnie na 17:20. Nie ma co czekać. Lepiej, żebym już wyszła...
[...]
...Impreza trwa w najlepsze. Jak widać - wszyscy zaczęli beze mnie. Wszyscy już są po piwie.. Przecież nie miało być piwa! Zawsze Julce mówiłam, że jak już robi imprezę, to najlepiej bez alkoholu! Przez nią mogę mieć poważny przypał. Nic by nie było, gdyby nie to, że mój ojciec przyjechał..
Niby nie ma żadnej różnicy, bo przecież nawet jakby nikogo nie było - postanowiłam, że nie będę pić. Jeżeli już by się to stało, to tylko i wyłącznie w małych ilościach. Do tej pory doskonale bawiłam się sama bez żadnych trunków i takich tam...
Dlaczego nie piję? Odpowiedź jest prosta..
[...]
Ponad 5 lat temu, kiedy mieszkałam jeszcze w centrum Polski, czyli w Warszawie, coś się zdarzyło...
Kiedyś miałam starszą siostrę. Jej znajomi organizowali imprezę, a ona mogła wziąć kogo chciała, więc padło na mnie...
Chciała mi pokazać, co stracę prowadząc spokojny tryb życia. Taki spokojny, że aż można było umrzeć z nudów. Całymi dniami siedziałam w domu z nosem w książkach.. ale nie o tym teraz mowa.
Było wręcz świetnie. Wszyscy się dobrze bawili. Impreza trwała w najlepsze, do czasu...
Do domu wrócili rodzice dziewczyny, która organizowała tą imprezę. Na nasze nieszczęście każdy miał we krwi dużo promili alkoholu. W dosłownie w każdym kącie było parę pustych puszek, a na podłodze w kuchni leży rozlane i roztrzaskane na malutkie kawałeczki butelka półlitrowa. Jak wiadomo rodzice tejże dziewczyny wszystkich od razu wyprosili, a ci wszyscy musieli wracać samochodem. Nie było chyba osoby, która mogłaby prowadzić samochód, ale zobowiązała się do tego m.in moja siostra... Byliśmy w drodze do domu. Gdzie nie spojrzeć - było ciemno. Tylko reflektory samochodu oświetlały nam drogę. Nic więcej.
Tych, co jechali z nami moja siostra odwiozła. Takiego miałyśmy farta, że na drodze, którą jechałyśmy były roboty drogowe, więc musiałyśmy się zawrócić i zmienić trasę. A było już tak blisko domu...
Jechaliśmy spokojnie. Już byłyśmy na naszej ulicy, gdy nagle moją siostrę zemdliło. Kierownica wraz z jej rękoma gwałtownie skręciła na prawo..
Uderzyłyśmy w drzewo... Trochę mną poharatało, ale ostatecznie byłam w dobrym stanie, a na pewno byłam w lepszym stanie, niż moja siostra... Gdy wreszcie zrozumiałam, co się dzieje, szybkim ruchem wyjęłam telefon z ręki i zadzwoniłam na pogotowie..
Jak zapewne wiadomo moją siostrę odwieziono do szpitala, a mnie do domu. Nie pozwolili mi z nią jechać. I pewnie wiadomo też, że po tym, jak się dowiedzieli moi rodzice miałam niezły opieprz.
Było ostro. Po tym, jak na mnie nawrzeszczeli, zaczęli mi prawić kazania. Po pewnym czasie się zdenerwowałam i poszłam do pokoju. [...]
Gdy próbowałam zasnąć, było słychać niewyraźne urywki rozmowy rodziców. Rozmawiali w miarę głośno, ale nie wystarczająco, by usłyszeć, o czym była mowa, ale mogłam się domyśleć..
[...]
Następnego dnia obudził mnie płacz rodziców. Wiedziałam, co się stało, dlatego szybko pobiegłam do nich. Od razu zaczęli mi mówić, co się stało. Ujmowali całe to zdarzenie w takie słowa, że bardziej zachciało mi się płakać, niż gdyby powiedzieli to prosto z mostu. Nie obwiniałam wtedy nikogo, oprócz siebie. Od tamtego czasu postanowiłam sobie..: NIGDY WIĘCEJ.
[...]
Więc jak wcześniej mówiłam, impreza trwała w najlepsze. Postanowiłam od razu poszukać Julki.
Było zbyt dużo osób. Nie mogłam się tam w nieskończoność przedzierać, ale wiedziałam gdzie jej szukać, bo słyszałam jej głos wydobywający się z salonu.
Siedziała tam, a w ręce trzymała puszkę, prawie że pustą od piwa. Wyciągnęłam ją do jakiegoś spokojniejszego pokoju i od razu zaczęłam gadkę..
- Co ty robisz?
- Oj, Liv! Uspokój się i zacznij się bawić! Przecież dopiero co tu przyszłaś, więc nie rób afery! - powiedziała. Po głosie można było ocenić, że była ciut pijana.
Pomyślałam sobie, że z nią nie da się teraz rozmawiać, więc od razu sobie odpuściłam sobie, nalałam sobie jakiegoś napoju i poszłam się bawić..
[...]
Po około godzinie zachciało mi się trochę pić, więc poszłam po to, co sobie nalałam.
Usiadłam na chwilę i duszkiem wypiłam całą zawartość szklanki. Powróciłam do ludzi i...
W tej chwili urwał mi się film. Obudziłam się we własnym łóżku. Czułam się zupełnie tak, jakbym po tym jak się napiłam nie było już nic. Zupełne nic!
Wszystko mnie bolało. Głowa, nogi, ręce, kręgosłup.. dokładnie wszystko. Nie było wyjątków. Ale chcąc, nie chcąc musiałam wstać z łóżka. Nie wiedziałam nawet, czy mój dom jest w dobrym stanie. Skoro nic nie pamiętam z imprezy i do tego jakimś cudem obudziłam się we własnym łóżku, to wszystko jest możliwe..
Na szczęście wszystko było dobrze, poza faktem, iż Julka spała u mnie w kuchni. ;p
Prawdopodobnie miała zgon na miejscu w czasie, gdy poszła się napić.
Gdy się obudzi, to jej podziękuję, że mnie do domu odwiozła. O ile zdążę... Przecież dzisiaj już wyjeżdżam! Nie zdążę się wyszykować..! Jestem już spakowana, ale po takiej imprezie będzie ciężko... I jeszcze do tego wszystkiego mam wyrzuty sumienia! Miałam przecież nie pić... I w tej właśnie chwili przypomniała mi się moja siostra.. Na tym całym obozie będę miała więcej czasu na przemyślenia, więc jak na razie zajmę się teraźniejszymi problemami...
* pół godziny później *
...O dziwo wszystko ogarnęłam w krótkim czasie.. Pora chyba obudzić Julkę.. Zbyt długo leży u mnie w kuchni, a jeszcze istnieje możliwość, że mojego ojca obudzi swoim potężnym chrapaniem..
- Jak słodko śpi... Chyba nie obudzę jej teraz.. Nie zrobię jej tego... Niee.. jednak zrobię! - pomyślałam sobie. Przez to, że wczoraj zaczęła imprezę beze mnie, mam dla niej specjalną, lecz nie zbyt wyszukaną pobudkę.
Podeszłam do szafeczki i wyjęłam z niej szklankę. Następnie nalałam do niej "odrobinę" zimnej wody. Podeszłam do Julki i jeszcze parę sekund na nią patrzyłam. Następnie bez wahania chlusnęłam wodą w nią do pasa. Dzięki temu w mig się obudziła.
- Oliwia! - wykrzyczała. - Dlaczego to zrobiłaś?
- Oj, daj już spokój. Odpowiedz mi tylko na jedno pytanie.. Co się wczoraj stało? - powiedziałam. Spodziewałam się wszystkiego.
- Haha.. To ty nie pamiętasz? Dużo się działo! I to z tobą w roli głównej.
- Czyli co? Opowiadaj i szykuj się. Zaraz cię odprowadzę do domu. W każdej chwili może moja mama przyjść. - powiedziałam i podałam jej jednocześnie rękę, by pomóc jej wstać z podłogi. Ona podciągając się na mojej ręce ciągnęła dalej..:
- Od czego by tu zacząć?
- Może najlepiej od wszystkiego.
- Ok. To tak...: tańczyłaś ze wszystkimi i ze wszystkim. Udawałaś, że moja lampa, to jest Brad Pitt i nawet ją liznęłaś.- opowiadała, a ja jej w trakcie przerwałam
- O Boże... Boję się wiedzieć, co było dalej, więc lepiej przejdź od razu do konkretów..
- ...W pewnej chwili zaczął się do ciebie przystawiać jakiś chłopak.. Nie dawałaś się mu, więc ci sprzedał liścia i wyszedł.. Nie pamiętam dokładnie który, ale jak go zobaczę, to ci powiem, kto to. - powiedziała.
Już dalej nie gadałyśmy. Chciałam się nagadać przed wyjazdem, ale się zamyśliłam..
Zaprowadziłam Julkę do domu, a gdy już wróciłam do siebie to tam już czekała moja mama. Z godzinę jeszcze było do wyjazdu, więc ukrywałam zapach alkoholu z moich ust. Praktycznie go maskowałam. Dziwne dla mnie było to, że mama nie wyczuła tego. Zaintrygował mnie ten chłopak, co ponoć się do mnie przystawiał. Przecież Julka nawet po alkoholu wszystko pamięta, a już na pewno twarze...
[...]
Godzinę później już byłam razem z mamą w drodze na ten cholerny obóz.. Ciekawa jestem, co tam będzie się dziać..
______________________
Przepraszam, że ten rozdział jest taki krótki, ale przynajmniej dłuższy od poprzedniego.; ))
I przepraszam, że końcówka jest taka zwalona. ;p . Tak się jaram tym blogiem od kilku dni, że pragnę mieć z każdą chwilą coraz więcej notek. :D
Być może za chwilkę dojdzie notka nie dotycząca opowiadania. ; >
Tym razem będzie tak. Jak będę miała 5 lub więcej komentarzy - wtedy możecie już być pewni, że kolejny rozdział nadchodzi. Mniej komentarzy nie wchodzi w grę. Na całym blogu mam tylko 2 komentarze, a mam notek już 4 łącznie z tym.
Strasznie dużo osób weszło już na mojego bloga, a praktycznie nikt nie skomentował. Trzeba to w końcu zmienić. ; D
Liczę na komentarze. ♥